niedziela, 9 grudnia 2012

Zastanawia mnie ostatnio sens życia. Niby wszystko jest w porządku, niby krzywda mi się nie dzieje, ale jednak cały czas boli mnie serce. Psychicznie jestem całkowicie rozstrojona. Mam wahania nastrojów co pięć minut. W jednej chwili mam ochotę płakać a w drugiej śmiać się jak wariatka. Lubię rozmawiać z moją mamą, rzadko to robimy i nawet wtedy jak rozmawiamy to ją okłamuje, opowiadam jaką to ja mam zajebistą przyjaciółkę, jak się dogadujemy i ile rozmawiamy, a tak naprawdę nasz kontakty ograniczają się jedynie do szkoły, a po za nią już nie jesteśmy przyjaciółkami tz. ona nigdy nie ma ochoty ani na rozmowę ani na żadne wyjścia, nic po prostu nic. Ha, w piątek dostałam nowego laptopa od rodziców za dobre wyniki w nauce, ale na co mi on wolałabym mieć przyjaciół, a w necie ich raczej nie znajdę. Chociaż kto wie... Miałam nadzieję na spokojny niedzielny wieczór, ale nie schodzę nawet na dół do rodziców, bo znowu się pokłócę z tatą. O co? O to, że mój tata chciałby mieć córeczkę która byłaby piękna, a ja taka nie jestem, zdecydowanie nie, mam nadwagę i to tacie się nie podoba. Ale czy to mnie dyskwalifikuje jako przyjaciółkę? Wiem, że z tym wyglądem chłopaka raczej nie znajdę, ale chciałabym chociaż z kimś pogadać :/


You're insecure
Don't know what for
You're turning heads when you walk through the do-o-or
Don't need make-up
To cover Up
being the way that you are is eno-o-ough

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz